fbpx
21 WRZEśNIA 2018

Wywiad z Anną Dworakowską (Krakowski Alarm Smogowy)

Wywiad z Anną Dworakowską z Krakowskiego Alarmu Smogowego.
Prowadzący: Kamila Knap

Anna Dworakowska, współzałożycielka Stowarzyszenia Krakowski Alarm Smogowy oraz ruchu zrzeszającego inicjatywy obywatelskie na rzecz czystego powietrza – Polski Alarm Smogowy. Od pięciu lat zaangażowana w działania na rzecz czystego powietrza w Krakowie i całej Polsce. Zajmuje się promowaniem zmian systemowych na rzecz poprawy jakości powietrza, usprawnianiem systemu informowania o bieżącej jakości powietrza oraz rozwojem współpracy między organizacjami zajmującymi się ochroną powietrza na szczeblu krajowym i międzynarodowym.

Kamila Knap: Jeszcze kilka lat temu mało kto w Polsce przejmował się zanieczyszczeniem powietrza. Krakowski Alarm Smogowy był jedną z pierwszych inicjatyw, które zaczęły głośno mówić o tym problemie. Ciężko wyliczyć Wasze zasługi podejmowane na rzecz podwyższenia świadomości dotyczącej jakości powietrza, najpierw krakusów, a potem reszty Polaków. Staliście się też bardzo rozpoznawalną organizacją. Co skłoniło was do podjęcia działania i kto zakładał Krakowski Alarm Smogowy?

Anna Dworakowska: Do podjęcia działania skłonił nas nie kto inny, jak krakowski smog. Na przełomie listopada i grudnia 2012 roku zauważyliśmy, że w całym miesiącu, w całych trzydziestu dniach, tylko jeden dzień mieścił się w normach zanieczyszczenia powietrza. Przez resztę - dwadzieścia dziewięć dni - normy przekroczone były dwu-, trzy-, cztero-, ośmiokrotnie. To przelało czarę goryczy, zaczęliśmy drążyć, szukać informacji i dociekać dlaczego właściwie nikt się tym nie przejmuje. W tamtym czasie pojawiał się jeden, dwa artykuły na początku sezonu smogowego, kiedy jakość powietrza w Krakowie się dramatycznie pogarsza. No i tyle. Urzędnicy stwierdzali, że nic nie mogą zrobić i historia się zamykała – a my dalej mamy sześć miesięcy ze śmierdzącym powietrzem w naszym mieście.

Okazało się, że pole do poprawy jest bardzo duże. Główne źródła zanieczyszczenia powietrza i środki naprawcze zostały już zidentyfikowane w programie ochrony powietrza. Od kilku lat wiadomo było, że niezbędnym, minimalnym środkiem, będzie zakaz palenia węglem i drewnem w Krakowie. Program Ochrony Powietrza stwierdzał konieczność powstania takiego zakazu, ale już drugie zdanie mówiło, że jest to niemożliwe ze względów społecznych i ekonomicznych. Wiedzieliśmy, że należy spowodować zniesienie barier stojących na drodze do czystego powietrza. Początkowo swoją działalność skupiliśmy właśnie na walce z barierami prawnymi, społecznymi, czy finansowymi. 

Kim byli założyciele Krakowskiego Alarmu Smogowego?

Anna Dworakowska: Byliśmy grupą znajomych, kilku zaprzyjaźnionych osób. Niektóre zajmowały się wcześniej działalnością w stowarzyszeniach czy fundacjach, inne miały dosyć duże doświadczenie w zakresie ekonomii, inne z kolei miały wiedzę dotyczącą ochrony środowiska. Nie byliśmy zatem przypadkowymi osobami, nasze działania były poparte wiedzą merytoryczną członków stowarzyszenia. Przyszedł taki moment, o jeden dzień smogowy za dużo, kiedy stwierdziliśmy, że albo się stąd wyprowadzamy, albo spróbujemy zawalczyć o nasze powietrze.

Bardzo szybko pojawił się pierwszy duży sukces -  po roku działalności mieliśmy już przegłosowany pierwszy zakaz palenia węglem i drewnem [Następnie uchylony przez WSA – przyp. Red]. Na początku byliśmy odżegnywani przez polityków od czci i wiary, patrzono na nas jak na niegroźnych szaleńców, mimo że proponowaliśmy rozwiązania przedstawione w ekspertyzie zrobionej na potrzeby programu ochrony powietrza. Nie wymyśliliśmy sobie propozycji działań, zostały one zidentyfikowane przez ekspertów jako niezbędne. Po pół roku kampanii społecznej również politycy zaczęli mówić o tym, że ten zakaz jest potrzebny, że da się go wprowadzić, da się wprowadzić osłony dla ubogich, da się wprowadzić dopłaty do wymiany źródeł ogrzewania.

W tym momencie Kraków przoduje jeśli chodzi o tego typu rozwiązania. Mamy dopłaty do wymiany kotłów węglowych i na drewno, dopłaty dla ubogich do rachunku za ogrzewanie, a teraz rusza program dopłat do ocieplania domów, również skierowany do osób uboższych. Jego celem jest termomodernizacja budynków, tak aby po wymianie kotła węglowego na, przykładowo, kocioł gazowy mieszkańcy nie musieli płacić większych rachunków.

Krakowski zakaz palenia węglem i drewnem wchodzi w życie za rok, pierwszego września 2019 roku. Na pewno kluczowa dla jego powodzenia będzie egzekucja tych przepisów.

Czy możemy powiedzieć, że czarny PR Krakowa związany ze smogiem jest już trochę niesłuszny?

Anna Dworakowska: W tym momencie można powiedzieć, że Kraków jest liderem, jeśli chodzi o działania antysmogowe. Na pewno zawsze można zrobić więcej, i my o to więcej nieustannie upominamy się u władz Krakowa. Jeśli chodzi o niską emisję robi się dużo. W tym obszarze kluczowe będzie wejście w życie zakazu, i później skuteczna jego egzekucja. Bardzo pomocne mogą być tutaj nowoczesne technologie typu czujniki na dronach. Oczywiście wiele pozostaje do zrobienia, jeśli chodzi o zanieczyszczenia komunikacyjne. Kraków zaczyna podejmować działania również w tym obszarze, ale tak naprawdę można zrobić dużo, dużo więcej.

Źródła zanieczyszczenia są różne w zależności od kraju, czy regionu. Czym charakteryzuje się polski smog, a czym krakowski?

Anna Dworakowska: Polski i krakowski w sumie są dosyć podobne. W całej Polsce mamy problem z dwoma zanieczyszczeniami: zanieczyszczenie pyłem zawieszonym – pył pm10, pył pm2,5 – liczba oznacza jak drobny jest ten pył, oraz rakotwórczym i mutagennym związkiem jakim jest benzo-alfa-piren. Głównym źródłem zarówno pyłu, jak i benzo-alfa-pirenu, jest właśnie tak zwana niska emisja, czyli emisja z kominów poniżej czterdziestu metrów. Są to głównie domowe urządzenia grzewcze na węgiel, drewno, w których nierzadko spalane są również śmieci. Tego typu urządzenia popularne są również w małych zakładach produkcyjnych, typu zakłady stolarskie czy szewskie. W skali kraju mamy około czterech milionów domów jednorodzinnych, które są opalane za pomocą węgla lub drewna. Do tego jeszcze trzeba doliczyć mieszkania w kamienicach, itp. Skala problemu jest ogromna.

W dużych miastach oczywiście dochodzi jeszcze transport samochodowy. W Krakowie odpowiada za około 20% zanieczyszczeń w centrum jeśli chodzi o pyły. To też jest znaczne źródło i z nim też jako miasto musimy zacząć sobie skuteczniej radzić.

Nastąpił wielki przełom technologiczny, energię można pozyskiwać z innych niż paliwa kopalne źródeł, Polska jest już dość wysoko rozwiniętym krajem - dlaczego cały czas borykamy się z problemem zanieczyszczenia? Dlaczego cały czas jest tak źle?

Anna Dworakowska: Dlatego, że po prostu ciągle stawiamy na węgiel i to węgiel złej jakości, spalany w byle jakich piecach. To jest paradoks, bo Polska jest zagłębiem firm produkujących kotły na paliwa stałe. Te firmy potrafią wyprodukować kotły bardzo nowoczesne, które produkują dwadzieścia razy mniej zanieczyszczeń, niż te prymitywne „kopciuchy”. Większość ludzi kupuje jednak „kopciuchy”, a nie nowoczesne kotły, ponieważ „kopciuch” kosztuje dwa tysiące złotych albo mniej, a nowoczesny kocioł kilka razy więcej. W Polsce do niedawna nie było żadnych norm, które regulowałby emisję z urządzeń grzewczych. Oczywiście, z tego powodu kupowano „kopciuchy”, które nie tylko są tanie, ale też spalą wszystko. Można w nich palić węgiel złej jakości, drewno, śmieci, wszystko co się ma pod ręką.

Myślę, że jest źle dlatego, że ponosimy skutki wieloletnich zaniedbań. To nie jest zaniedbanie tego rządu, czy tylko tego i poprzedniego, ale zaniedbanie wszystkich rządów od roku 1989. W żaden sposób nie reguluje się tego czym są ogrzewane domy, budynki mieszkalne. Mamy więc do czynienia z podejściem: „wolnoć Tomku w swoim domku”, w związku z czym ludzie wybierają tego typu rozwiązania.

Uważasz, że moment przełomowy już nadszedł czy dopiero na niego czekamy?

Anna Dworakowska: Stanowczo nadszedł! Widać duże smogowe przebudzenie. Myślę, że mocny impuls wyszedł z Krakowa. Trzeba oddać chwałę tak naprawdę wszystkim krakowianom. Poparcie społeczne dla naszych działań było i jest ogromne. Wychodziliśmy wszyscy na ulice, podpisywaliśmy miesiącami apele - to wszystko na dużą skalę zaczęło się w Krakowie. Mieszkańcy innych miast i miasteczek również chcą czystego powietrza. Zaczął się rozrastać ruch antysmogowy, zaczęły powstawać alarmy smogowe w innych miejscowościach. Sieć Polskiego Alarmu Smogowego liczy już około 30 alarmów smogowych. Zaczęła się też taka mała rewolucja technologiczna jeśli chodzi na przykład o mierniki jakości powietrza. Istnieją mierniki nisko kosztowe, można je kupić już za 1000 złotych. Są dostępne praktycznie dla wszystkich, można je zainstalować w swoim domu i wiedzieć czy danego dnia powietrze jest czyste czy też stężenia pyłów są wysokie. Dostęp do informacji o jakości powietrza jest w tym momencie bardzo prosty, są aplikacje na telefon. Gdy zaczynaliśmy nasze działania jednym z najważniejszych rzeczy jakie robiliśmy było informowanie na naszym fanpage’u jaka jest jakość powietrza w Krakowie. Kilka lat temu aby się tego dowiedzieć trzeba było włożyć spory wysiłek żeby znaleźć takie informacje i jeszcze wiedzieć jak je zinterpretować. W tym momencie mamy mnóstwo aplikacji. Zresztą pierwsza aplikacja na telefon pokazująca w czasie rzeczywistym jaka jest jakość powietrza powstała właśnie dla naszego Alarmu i zrobili ją pro bono studenci Politechniki Krakowskiej.

Siłą rzeczy świadomość rośnie, co pokazują na przykład badania, które robimy co dwa lata. Ludzie wiedzą coraz więcej, ale też oczekują działań od władz. Mamy aktywność władz lokalnych oraz aktywność regionalną, bo coraz więcej regionów przyjmuje uchwały antysmogowe. W końcu tematem zanieczyszczenia powietrza zainteresowały się też władze centralne. Jednak wciąż czekamy na konkrety. Jest bardzo dużo zapowiedzi i wiele rzeczy jest w toku, ale cały czas jakość powietrza jest fatalna i potrzebne są bardziej zdecydowane kroki.

Mamy rozporządzenie, które zakazuje sprzedaży kopciuchów. Jeżeli po 1 lipca tego roku chcemy sobie kupić kocioł na węgiel lub drewno musi on spełniać wymogi emisyjne. Problem w tym, że rozporządzenie jest pełne dziur i łatwo jest je obejść –  czekamy teraz na drugie rozporządzenie, które je uszczelni. Wielkim problemem była i jest ustawa normująca jakość węgla. Upominamy się o nią od czterech lat. Ustawa w końcu powstała, ale rozporządzenia wprowadzającego normę jakości węgla jeszcze nie mamy i nie wiadomo czy się go doczekamy przed nadchodzącym sezonem grzewczym. Bardzo ważny jest program finansowego wsparcia dla osób, które muszą wymienić te „kopciuchy” na bardziej efektywne systemy grzewcze. Został zapowiedziany program wsparcia wart sto miliardów złotych, ale sama zapowiedź zmiany nie czyni. W dalszym ciągu program nie został uruchomiony i mieszkańcy nie mogą korzystać z tego wsparcia.

Mam wrażenie, że wszystko posuwa się w dobrą stronę, ale dużo, dużo za wolno.  

To kiedy powietrze w Polsce będzie czyste?

Anna Dworakowska: Bardzo bym chciała, żeby to była kwestia kilku lat, ale powiedzmy, że jest to wersja optymistyczna. Wyzwanie jest ogromne - tak jak mówiłam, do wymiany jest cztery miliony źródeł tylko w budownictwie jednorodzinnym, a do tego trzeba jeszcze dołożyć budownictwo wielorodzinne.  Skala jest rzeczywiście gigantyczna, ale jeżeli zmiana się dokona zimowy krajobraz Polski się po prostu zmieni, znikną różnokolorowe duszące dymy. Miejmy nadzieję, że to wydarzy w przeciągu powiedzmy kilku lat, najpóźniej dekady.

Powietrza! Antysmogowy Marsz Żałobny. Zdjęcia z marszu autorstwa Kamila A. Krajewskiego (studioluma.pl).

Powietrza! Antysmogowy Marsz Żałobny. Zdjęcia z marszu autorstwa Kamila A. Krajewskiego (studioluma.pl).

Gdybyś mogła podjąć jedną decyzję wpływającą na jakość powietrza w Polsce byłoby to...?

Anna Dworakowska: Jedna to jest za mało, ale bardzo mało się mówi o kontroli i służbach kontrolnych. Skuteczna kontrola przepisów ochrony środowiska, w tym przepisów antysmogowych, praktycznie nie istnieje. Przykładem obrazującym problem są chociażby ostatnie pożary składowisk. Powołałabym służbę z szerokimi kompetencjami, która zajęłaby się przede wszystkim kontrolą przepisów. Kontrolowani powinni być zarówno przedsiębiorcy i to co spalają, a także mieszkańcy i ich domowe paleniska (poza większymi miastami taka kontrola praktycznie nie istnieje). Kontrolowane powinny być również duże zakłady przemysłowe, jak np. te w podkrakowskiej Skawinie, gdzie mieszkańcy bardzo intensywnie skarżą się na zanieczyszczenie powietrza z zakładów przemysłowych. Niestety bezskutecznie. Historia Mielca gdzie jedna czwarta ludności wyszła w pochodzie przeciwko zanieczyszczeniom z zakładów produkujących płyty meblowe, to też jest historia tego, że nie istnieje skuteczna kontrola nad zakładami przemysłowymi.

Czy masz jakieś rady dla początkujących aktywistów?

Anna Dworakowska: Myślę, że ważne jest żeby nie działać samemu, działać w grupie i szukać osób, które będą chciały z nami współpracować. To nie jest temat na rok, ani na dwa lata. My działamy już pięć lat i udało nam się sporo osiągnąć, ale jeszcze bardzo dużo przed nami.

Podziel się